piątek, 17 czerwca 2011

Rozdział 2

Zaczęłam się rozpakowywyać. Nie miałam wielu walizek, jedną. Może i mało, ale nie mam zbyt wielu ubrań. Walizka była spora więc wszystko się do niej zmieściło. Faktem było to że tata jeszcze przysłał resztę rzeczy. Po wypakowaniu się i ułożeniu ubrań w szafie położyłam się na łóżko. Byłam zmęczona. 10 godzin lotu samolotem, fajnie nie?
Miałyśmy piętrowe łóżko. Ja spałam na górze. <3 Ah.. te ściany. Są takie słodkie, oczojebne i wspaniałe. Nagle coś zaczęło mnie gryźdź po nodze. Mojemu kochanemu szczurkowi się nudziło. Zeskoczyłam z łóżka razem z nim i zostawiłam go na dywanie, ja natomiast poszłam do kuchni żeby sie coś napić.
- Gdzie Lucy?- zapytałam mamy nalewając sobie w mój ulubiony kubek z Eziem sok pomarańczowy.
- Poszła się przejść. Powiedziała żebyś za nią nie szła czy coś.
-Ok to ja po nią idę.- odparłam. Położyłam szklankę w zlewie i poszłam do pokoju po deskę.
Jeździłam sobie po całej okolicy. Szukałam jakiegoś skateparku. Nie było ich za wiele. Może 3 lub 4 w tym jeden naprawdę fajny z wielką rampą. Nigdzie nie widziałam Lucy, więc postanowiłam wrócić się do domu. Oczywiście musiała wrócić tóż po moim wyjściu. Fajnie.
Zbliżała się noc. Weszłam na komputer by sprawdzić facebooka i formspringa. Prawie nic oprócz pytania od jakiegoś anonimka na formspringu ''Spotkamy się?''. Napisałam żeby dał mi swój numer s&s (say and say). Przy pisaniu tej wiadomosci zobaczyłam jak bardzo mam zasyfioną klawiaturę. Po tym wyłączyłam komputer, wzięłam krótki prysznic i poszłam spać.
Byłam naprawdę zmęczona. Spojrzałam na zegarek i była dopiero 22.22. Hym.. Ktoś o mnie myśli.Usłyszałam wchodzącą do pokoju Lucy. Nuciłą pod nosem nyan nyan cata, wkurza mnie tym, naprawdę. Jutro pierwszy dzież w nowej szkole. ''O matko''- tak właśnie sobie pomyślałam. Przekręciłam sie na drugi bok i poczułam jak jakaś sprężyna pęka a łóżko sie zarywa.
- IDIOTKA!!! - krzyk Lucy wzbudził we mnie śmiech mimo, ze na niej leżałam. Łóżko się zarwało.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz